środa, 25 maja 2016

10 A

Rozdział zawiera treści nieodpowiednie dla widzów niepełnoletnich, czytasz na własną odpowiedzialność.


Daria 


Informacja o tym, że mój ojciec zwiał z więzienia wstrząsnęła mną, delikatnie mówiąc. Nie spałam całą noc, w ciągu dnia nie mogłam się na niczym skupić, a jednocześnie czułam ogromną złość, którą wyładowałam na przeciwnikach podczas walk. Pomimo tego, że na ringu miałam styczność z facetami dwa razy większymi od siebie to najgorsze było dopiero przede mną. Kolacja z moją byłą pierwszą miłością. Co może być gorsze? Przerażające jest to, że kiedy go zobaczyłam w tej cholernej piwnicy poczułam dziwne ciepło w środku. To samo, które czułam dwa lata temu, gdy jeszcze byliśmy razem. A może to tylko niestrawność? Sama nie wiem. Za to wiem, że muszę się przygotować na tą cholerną kolację. Właściwie to miałam już gotowy make up, ułożone włosy, a sukienka leżała wraz z butami i dodatkami na łóżku. Jedyne czego mi brakowało to chęci na ubranie się. Siedziałam na fotelu, paląc skręta i wspominając wszystkie chwile spędzone z Natem. Z letargu wyrwało mnie pukanie do drzwi. 
- Proszę! - krzyknęłam i zaraz do pokoju weszły Jas i Natalia.
- Czemu jeszcze nie jesteś gotowa? - zapytała brunetka.
- Nie chcę tam iść... - mruknęłam. - Nie wiem, co zrobię kiedy znów ujrzę ten głupi uśmiech na jego twarzy.
- Co się między wami stało, że tak go nienawidzisz, wybacz ale to nie wygląda na zwykłe rozstanie w kłótni. - powiedziała Jas.
- Powiem wam, ale jutro okej? Idźcie na dół, ja zejdę za chwilę. - dziewczyny skinęły głowami i wyszły, zostawiając mnie samą pośród czterech ścian luksusowego apartamentu. Wzięłam głęboki oddech i założyłam na siebie sukienkę, która w zabójczy sposób podkreślała moje walory. Może po tej durnej kolacji uda mi się wyrwać jakiegoś przystojniaka, kto wie. Wsunęłam na nogi wysokie szpilki, nałożyłam biżuterię i przejrzałam się w lustrze. Zadowolona z efektu końcowego moich przygotowań, spsikałam się ulubionymi perfumami, żeby nie było tak czuć ode mnie zioła i zabierając po drodze telefon, opuściłam pokój. Kiedy zjechałam windą na parter i znalazłam się przy wejściu do restauracji, zatrzymałam się na chwilę, aby przemyśleć swoje szanse na ucieczkę, ale niespodziewanie pojawił się przede mną dość przystojny szatyn.
- Pani Rodriguez? - zapytał niepewnie.
- Panna. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Witam, mam na imię Derek i moim zadaniem jest odprowadzenie pani do stolika, przy którym odbywać się będzie kolacja. - powiedział, wystawiając ramię w moją stronę. Z ochotą je przyjęłam, a chłopak, uśmiechając się szeroko doprowadził mnie do odosobnionego miejsca w tyle restauracji, gdzie przy stole czekały dziewczyny i trzech chłopaków z gangu Nate'a z nim na czele. Brunet spojrzał w górę, słysząc dźwięk obcasów stukających o posadzkę i gdy mnie zobaczył jego oczy rozbłysły, ale gdy zauważył Dereka, którego ramię trzymałam, pojawiła się w nich żądza mordu. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jaką miałam satysfakcje, widząc to. Derek odsunął mi krzesło, na którym z miłą chęcią usiadłam i  podziękowałam mu uroczym uśmiechem. Szatyn ucałował moją dłoń i oddalił się, mówiąc że zaraz zostanie podany posiłek, a właściwie to kilka posiłków. Spojrzałam na dziewczyny, które uśmiechały się znacząco.
- Przystojniak. - powiedziała głośno Maddie.
- Co nie? - uśmiechnęłam się znacząco. - Kto wie, może jak już tu skończymy uda mi się z nim coś zdziałać. 
- Dobrze ci radzę, daj sobie z nim spokój. - spojrzałam na Nate'a, uśmiechając się wyzywająco.
- A co mi zrobisz jeśli nie?
- Jego poćwiartuje i wyślę każdą część ciała w prezencie członkom jego rodziny, a co zrobię tobie (co za rym >.<) możesz się domyślać. - brunet puścił mi oczko. Prychnęłam pod nosem, ale nastrój od razu mi się poprawił, kiedy pojawili się kelnerzy z tacami pełnymi jedzenia. Było na nich wszystko czego tylko dusza zapragnie i jeszcze więcej. Postanowiłam na chwilę olać Nate'a i rozkoszować się smakowitymi potrawami. Kilka chwil później wszyscy, oprócz Natalii, skończyliśmy jeść i przyszedł czas na rozmowę o interesach.
- Co więcej wiadomo na temat współpracy Rodriqueza i ruskich? - zapytałam, biorąc łyka szampana z kieliszka.
- Na razie niewiele, ale trzeba być przygotowanym na wszystko i wspierać siebie nawzajem. - odpowiedział David, młodszy brat Nate'a, posyłając mi lekki uśmiech.
- Co proponujecie?
- Kiedy wybiegłaś ze spotkania... zapadła decyzja, że my przeniesiemy się na trochę do LA. - to co powiedział wytrąciło mnie z równowagi.
- Kto niby tak zadecydował?!
- Ja. - automatycznie przeniosłam wzrok na Nate'a, który miał na twarzy swój zwyczajny cwaniacki uśmiech. 
- I że niby ja mam się na to zgodzić?! - zaśmiałam się bez humoru. - Po moim trupie.
- Jesteś tak cholernie podobna do ojca.
- Nie jestem w ani jednym calu podobna do niego! - syknęłam przez zaciśnięte zęby, zaciskając pięści pod stołem.
- Twoja matka powiedziała coś innego pamiętasz? - momentalnie wszyscy obecni przy stole przerwali ciche rozmowy między sobą i zapadła grobowa cisza, którą zakłócił odgłos gwałtownie odsuwanego krzesła i stukot obcasów uderzających o podłogę, kiedy wybiegałam z restauracji w towarzystwie spojrzeń innych gości. Wbiegłam do windy w ostatniej chwili przed zamknięciem drzwi i wcisnęłam przycisk ostatniego piętra. W ciągu kilku sekund znalazłam się na górze, lecz zanim zdążyłam przyłożyć kartę do pokoju do elektronicznego zamka, zostałam przyparta do drzwi przez Nate'a.
- Zostaw mnie. - powiedziałam stanowczym tonem głosu. - Puszczaj!
- Nie... nie zrobię tego dopóki normalnie ze mną nie porozmawiasz. 
- Nie chcę z tobą rozmawiać, jesteś największym sukinsynem jakiego w życiu spotkałam i żałuje, że kiedykolwiek cię poznałam! - moja złość i frustracja były tak wielkie, że jakimś cudem udało mi się odepchnąć Nate'a i otworzyć drzwi, jednak zanim zdążyłam je za sobą zamknąć on wbił się do środka i przyparł mnie do drewnianej powierzchni z drugiej strony. Popatrzyłam w jego nieziemsko brązowe oczy, w których dojrzałam determinację i pożądanie. Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Za plecami czułam drewniane drzwi, przed sobą miałam napalonego chłopaka. Nate zrobił nalot na moje usta. Próbowałam, naprawdę próbowałam się mu odpierać, ale kiedy tylko położył jedną rękę na mojej tali (notabene, bardzo blisko tyłka), a drugą złapał mnie za włosy i delikatnie pociągnął w dół, a jego cholernie miękkie, rozpustne wargi zaczęły muskać moje nie mogłam się powstrzymać i wydałam z siebie cichutki jęk. Oczywiście to wykorzystał i wsunął swój język prosto w moje usta. Jego precyzyjne ruchy sprawiały, że wewnątrz topniałam i stałam się mu całkowicie uległa, wbrew sobie oddając jego namiętny pocałunek. Moje dłonie powędrowały w stronę jego miękkich włosów, złapałam ich końcówki i pociągnęłam za nie. Nie przestając mnie całować, brunet zaczął ‘wędrować’ swoimi dłońmi po moim, w tym momencie, bardzo rozpalonym ciele. Jego ciekawskie ręce skierowały się w stronę mojego biustu. Chłopak bez skrępowania zsunął ramiączka mojej sukienki i zaczął masować moje ciężkie i nabrzmiałe z podniecenia piersi okryte stanikiem. Moja podświadomość zupełnie się wyłączyła. Byłam zdana na jego łaskę, to od niego zależało co ze mną zrobi. Nate zsunął swoje usta na moją szyję i zaczął zostawiać na niej mokre pocałunki. Po chwili znalazł moje wrażliwe miejsce i zaczął je mocno ssać i lizać. W tym momencie nie przejmowałam się, że zrobi mi malinkę i, że to co robimy nie powinno mieć miejsca. Złapałam go mocniej za włosy i wygięłam swoje ciało w łuk. Na brzuchu poczułam jego rosnącą erekcję i to podnieciło mnie jeszcze bardziej. Brunet oderwał się ode mnie na moment i popatrzył mi w oczy. Nie zdążyłam nawet mrugnąć, kiedy złapał mnie za uda i podniósł do góry zmuszając bym oplotła go nogami w pasie. W tej pozycji jego penis ocierał się o moje wrażliwe wejście. Jęknęłam i zaczęłam całować jego szyję. On w tym czasie szybko podszedł do mojego całkiem dużego łóżka i rzucił mnie na nie. Rozejrzał się dookoła i włączył małą lampkę znajdującą się na stoliku nocnym. Lampka dodała trochę klimatu, pokój pogrążony był w półmroku. Nie tracąc czasu, Nate uklęknął obok mnie i zaczął zdejmować do końca moją sukienkę. Zostałam w samym czarnym koronkowym staniku wijąca się na pościeli i patrząca na niego z oczekiwaniem. Chłopak lekko się uniósł i otaksował mnie wzrokiem, oblizując wargi. Nie czekając, szybko zdjął swoje ubrania, zostając w samych bokserkach. Nie ukrywam, że to co zobaczyłam ścięłoby mnie z nóg gdybym stała. Jego idealnie wyrzeźbione mięśnie brzucha, te pieprzone tatuaże i cholernie przystojna twarz. Ten facet to pieprzony bóg seksu. Niestety nie miałam czasu napawać się jego widokiem, ponieważ Nate zsunął się na dół i zaczął zdejmować mi buty. Zostałam w samej, dość skąpej bieliźnie.
- Podoba mi się to co widzę. - szepnął mi do ucha, przygryzając jego płatek. Jęknęłam z podniecenia. Zaczął znów wędrować swoimi łapczywymi rękoma po moim, głodnym jego pieszczot, ciele. Jedną z dłoni skierował na moje plecy i szybkim, wyćwiczonym ruchem odpiął mój stanik. Zdjął go ze mnie i rzucił gdzieś w głąb pokoju. Brunet przyssał się do jednego z moich sutków. Mocno, bardzo. Zaś lewą rękę skierował na drugi z nich i zaczął go pieścić. Wiłam się pod nim zupełnie bezbronna. Swoje dłonie położyłam na jego plecach i delikatnie wbijałam w jego skórę, długie paznokcie. Czułam jakby wyładowania elektryczne w moim podbrzuszu. Cholera, ten facet wie co robi. Po chwili oderwał się ode mnie i poświęcił mojej lewej piersi, tyle samo uwagi co prawej. Byłam tak strasznie podniecona, że to wręcz do mnie nie docierało. Czułam, że Maloley zrobił mi jeszcze więcej malinek, ale nie dbałam o to w ogóle. Korzystałam z chwili. Brunet oderwał się od mojego biustu i szybko podniósł się na rękach, a następnie nie czekając na moje pozwolenie zerwał ze mnie majtki. Leżałam pod nim naga i podniecona. Przejechał swoim palcem po moim wejściu i jęknął z uznaniem.
- Jesteś taka mokra, taka gotowa na mnie…. Nie możesz się doczekać kiedy w ciebie wejdę prawda? Uwierz mi, ja też. - oderwał palec od mojej kobiecości i przyłożył go sobie do ust. - Mmm… smakujesz tak dobrze skarbie.
Patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana. Nate szybkim ruchem zdjął swoje bokserki i moim oczom ukazał się jego imponujący przyjaciel, którego nie miałam okazji oglądać od kilku lat. Chłopak sięgnął do swoich spodni, wyjął z nich prezerwatywę i precyzyjnie założył na swój pulsujący członek. Oblizując wargi, po raz kolejny położył się na mnie i nie czekając na nic więcej, jednym szybkim pchnięciem wbił się we mnie i jęknął zadowolony. Najpierw poczułam dość silny ból, ale czemu się dziwić, ostatnio uprawiałam sex już jakiś czas temu, a penisy moich byłych partnerów, niestety nie były tak wielkie jak bruneta.
- Jesteś taka ciasna kochanie. - wyjęczał Nate i zaczął się we mnie poruszać ostro i szybko, trafiając idealnie w mój punkt G. Dzięki jego precyzji chwilę później zapomniałam zupełnie o bólu i czułam tylko błogą przyjemność, która rodziła się w moim podbrzuszu. Oddychałam bardzo głośno, ale próbowałam opanować swoje nieprzyzwoite jęki. Nie chciałam być jak te laski z porno, które swoimi sztucznymi jękami wypełniały pokój itd. Nie to, że oglądam takie filmy, ale warto wiedzieć takie rzeczy… a w sumie nieważne.
- Krzycz moje imię skarbie... - zażądał Maloley. - Chcę żeby wszyscy wokół wiedzieli, kto cię posuwa.
- Nawet o tym nie marz. - wyjęczałam i objęłam go nogami w pasie, przez co wchodził we mnie jeszcze głębiej. Nate zaczął zwalniać i uśmiechnął się do mnie wrednie. - Krzycz moje imię kochanie, bo nie pozwolę ci dojść. - myślałam, że zaraz oszaleję. Jego ruchy były tak strasznie wolne, a ja tak bardzo potrzebowałam spełnienia. - Proszę, szybciej. - błagałam. Rusz się sadysto, kurwa rusz się Maloley. Nie powiem twojego imienia, nie dam ci tej satysfakcji… jejku chyba zaraz zmienię zdanie.
On tylko przejechał nosem po mojej szyi i dalej poruszał się powoli, tak żebym nie mogła dojść.
- Proszę, Nate proszę. -knęłam, poddając się. Czułam kropelki potu na moim czole, byłam wykończona. Na twarzy bruneta pojawił się cwaniacki uśmiech i zaczął poruszać się szybciej.               

- Powiedz to jeszcze raz skarbie. Kto cię pieprzy? - zapytał patrząc mi w oczy z tą okropną pewnością siebie.
- Nate… - tylko tyle zdołałam wykrztusić, było mi tak dobrze. Usłyszałam jego cichy śmiech, śmiech zdobywcy. Jego biodra znów przyspieszyły. Posuwał mnie tak mocno, szybko i dobrze, że wręcz rozsadzało mnie w środku. Cały czas szeptał mi do ucha nieprzyzwoite rzeczy, że jest mu tak dobrze we mnie, że najchętniej rżnął by mnie przez całą pieprzoną noc, że marzy o moich ustach zaciśniętych wokół jego kutasa… Na jego ciele pojawiły się maleńkie kropelki potu, co tylko potęgowało, nie wiedzieć czemu, moje pragnienie. Zaciskałam się wokół niego tak mocno i wiedziałam, że mu się to podoba. Wiedząc, ze jestem już blisko, wsunął swoją rękę między nasze ciała i zaczął masować moje pulsujące centrum w celu przyśpieszenia mojego szczytowania. To było dla mnie za dużo. Z głośnym krzykiem doszłam, wijąc się pod nim i wbijając z całej siły swoje paznokcie w skórę na jego plecach… Ups, chyba zostaną mu ślady. Jemu wystarczyły już tylko trzy czy może cztery mocne pchnięcia i sam skończył, spuszczając swoje nasienie w prezerwatywę. Opadł na mnie i przytulił się do mojego dekoltu, nadal będąc głęboko we mnie. Moja klatka piersiowa poruszała się w bardzo nienaturalnym rytmie i nie mogłam złapać tchu. Wplotłam mu palce we włosy i delikatnie je przeczesywałam. W powietrzu było czuć zapach naszego podniecenia. Po chwili poruszył się nade mną i zaczął schodzić swoimi pocałunkami niżej, przez piersi, do brzucha, aż po moje centrum…
- No to co mała? Gotowa na rundę drugą? - zapytał z lubieżnym uśmieszkiem i jedyne co mogę wam powiedzieć to to, że ten chłopak wie jak używać swojego języka…       


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz