czwartek, 1 grudnia 2016

13

Daria


Nie mogłam uwierzyć, że Maddie została ranna. Kiedy się wtedy odwróciłam w samochodzie, moje serce jakby przestało bić. Poczułam okropny ból, jakbym to ja dostała. Potem jednak ból ustąpił miejsca złości. Byłam wściekła na Natalię, Jas, chłopaków, że niczego nie zauważyli, ale najbardziej na siebie. Czułam się winna i nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Przez cały pobyt w pokoju z Natem i Jas, opatrującą Maddie nie mogłam przestać myśleć o tym, że zrobiłam coś nie tak. Że zawiodłam. Nie wiedziałam co mogłam zrobić inaczej, żeby nasza ewakuacja zakończyła się bez takiego finiszu, ale mimo to wciąż nad tym myślałam. Kiedy Jasmin skończyła opatrywać Maddie, wszyscy wyszliśmy na korytarz i po prostu musiałam uściskać fioletowowłosą za to co zrobiła. Czułam łzy napływające do oczu i nie chcąc, żeby ktokolwiek je zobaczył natychmiast oddaliłam się do pokoju razem z Natem u boku. Zamykając za nami drzwi od pokoju, brunet oparł się o nie, obserwując mnie uważnie. Z czasem zaczęłam mieć tego dość.
- Możesz przestać się na mnie gapić? - zapytałam zirytowana.
- Mogę... - brunet kiwnął głową. - Ale nie chcę.
- Nienawidzę cię. - mruknęłam, chowając twarz w dłoniach.
- Dobrze wiesz, że to nie prawda. - usłyszałam, a sekundę później poczułam ciało chłopaka tuż obok mojego. - Kochasz mnie, tak samo mocno jak ja ciebie.
- Co ty pieprzysz Nate? - spojrzałam na niego, odkrywając twarz.
- Chciałbym ciebie, ale w tej sytuacji chyba nie wypada.
- Dupek. - trzepnęłam Nate'a w ramię, ale nie mogłam powstrzymać małego uśmiechu, który pojawił się na mojej twarzy.
- Tak! - zawołał szczęśliwy jak 5-latek, któremu ktoś właśnie kupił wymarzoną zabawkę. - Uśmiechnęłaś się!
- Wydawało ci się. - próbowałam powstrzymać coraz większy uśmiech, jednocześnie odwracając głowę w drugą stronę, żeby brunet go nie zauważył, ale chyba nie podziałało.
- Tęskniłem za tym uśmiechem. - na słowa Nate'a natychmiast odwróciłam głowę z powrotem. - Za tobą, za nami.
- Czemu to robisz Nate? - zapytałam cicho.
- Co robię?
- Siedzisz tu ze mną, żartujesz, mówisz, że za mną tęskniłeś...
- Ty myślisz, że ja to wszystko robię dla jaj, bo mi się nudzi?
- A jak to inaczej wytłumaczyć?
- A nie wpadłaś na to, że naprawdę za tobą tęskniłem i chcę wszystko naprawić?
- Mam ci przypomnieć przez kogo trzeba w ogóle cokolwiek naprawiać?
- Nie, nie musisz... - popatrzyłam na Nate'a, który wpatrywał się tępo w podłogę. - Doskonale pamiętam co zrobiłem i każdego pieprzonego dnia tego żałuje... Ciągle nawiedza mnie myśl, że gdybym wtedy nie odpierdolił takiej akcji wciąż bylibyśmy razem, kurwa ja nawet nie wiem co mi wtedy odwaliło... Przepraszam Daria, naprawdę za wszystko.
- Mówisz poważnie?     
- Tak, zdziwiona?
- No wiesz, nie często słyszy się przeprosiny z twoich ust. - oboje się zaśmialiśmy.
- Wiem, ale dla ciebie jestem gotów przepraszać każdego dnia.
- Nie musisz tego robić... Wybaczam ci.
- Serio? - brunet spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a ja pokiwałam głową, uśmiechając się. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Nate przyciągnął mnie do siebie, opadając na łóżko tak, że siedziałam na nim okrakiem.
- Nie za bardzo się cieszysz? - zapytałam, patrząc na bruneta z góry.
- Nie, w tej chwili jestem najszczęśliwszym facetem na świecie.
- Słodkooooo.  
- Mhmm... Daria?
- Hmm? - mruknęłam cicho.
- Co chcesz teraz zrobić? Z tą całą akcją?
- Szczerze mówiąc to nie wiem, ale na pewno muszę się dowiedzieć kto nas wsypał i jak tylko to zrobię ten ktoś pożałuje, że się urodził, tym bardziej że Maddie jest przez niego ranna.
- Myślisz, że to mogła być Jasmin tak jak powiedziała Natalia? - na słowa Nate'a poczułam w brzuchu jakieś dziwne uczucie. Czy to możliwe, że byłam głupia ufając Jas?
- Sama nie wiem Nate, to dla mnie dziwne... Nie wydaje mi się, że osoba która uknuła coś takiego zachowałaby się tak jak ona w samochodzie i tutaj w hotelu.
- Też mi się tak wydaje, ja bym się przyjrzał tej całej Natalii. Jak dla mnie jest podejrzana - przewróciłam oczami, patrząc na Nate'a z politowaniem.
- Dla ciebie ona zawsze była podejrzana.
- Co ja poradzę, laska mnie wkurwia i ciągle mam wrażenie, że coś kombinuje... Dobra, zajmiemy się tym rano, na razie chodźmy spać bo jestem kurewsko zmęczony.
- Ja też. - jak na zawołanie z moich ust wydostał się głośny ziew.
- Wow, spokojnie tygrysie. - uderzyłam Nate'a pięścią w brzuch, ale oczywiście tego nie poczuł i zeszłam z niego, opadając na miękkie poduszki. - Masz, przebierz się.
Spojrzałam kątem oka na bruneta, który ściągnął koszulkę, rzucając ją w moją stronę. 
- Dzięki. - na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech, wywołany tym, że zapamiętał moje uwielbienie do spania w jego koszulkach. - Idę jeszcze pod prysznic, cała śmierdzę krwią.   
- Ok. - podniosłam się z łóżka, niemal w podskokach zmierzając do łazienki. Zdjęłam z siebie zakrwawioną koszulkę i rzuciłam ją na podłogę. Muszę o niej pamiętać jak będziemy wyjeżdżać, nie możemy zostawić żadnych śladów. Pozbyłam się reszty ubrań, które miałam na sobie i weszłam po prysznic. Zmywając z siebie krew znów zaczęłam myśleć o niedawnych wydarzeniach i ich przyczynie. Kto był na tyle głupi, żeby nas zdradzić? Nikki, Jas, a może jeszcze ktoś inny? Wiem jedno, ktokolwiek to zrobił, pożałuje że to zrobił i zranił Maddie. Z tą myślą opuściłam prysznic, a chwilę potem po wytarciu się wiszącym na ścianie ręcznikiem i założeniu bielizny i koszulki wróciłam do pokoju. Nate stał przy otwartym oknie, paląc skręta i odwrócił się, kiedy usłyszał dźwięk zamykanych drzwi.
- Mogę? - zapytałam, kiwając głową w stronę dłoni, w której trzymał jointa.
- Jasne... - z lekkim uśmiechem wzięłam od niego to czego tak bardzo w tej chwili potrzebowałam i zaciągając się, poczułam jak wszystkie troski ulatują ze mnie wraz z wydmuchiwanym dymem. Nate przez cały czas nie spuścił ze mnie wzroku. - Już prawie zapomniałem jak pięknie wyglądasz w moich koszulkach.         
- Coś ty się taki romantyczny zrobił Maloley? 
- Nie lubisz jak taki jestem? - brunet powoli zbliżył się do mnie i przysięgam, że między nami nie przecisnęłaby się nawet kartka papieru
- Sama nie wiem. - wzruszyłam ramionami, biorąc kolejnego bucha i wydmuchałam dym wprost w twarz Nate'a. 
- Za to ja wiem mała, czego chcesz i czego potrzebujesz. - na jego słowa zaśmiałam się, unosząc brwi.
- Doprawdy?
- Tak, w twoim przypadku to czego chcesz i czego potrzebujesz to jedna rzecz.
- Mhmm... - mruknęłam, patrząc na bruneta lekko zmrużonymi oczami. - I co twoim zdaniem jest tą rzeczą?
- Teraz? - pokiwałam głową, wrzucając blanta do popielniczki. - Wolałbym ci pokazać.
Mówiąc to Nate wziął mnie na ręce tak, że oplatałam go nogami w pasie i podszedł do łóżka. Myślę, że wszyscy wiedzą co się potem stało.